Dzisiejsze zajęcia odbyły się w dwóch grupach – MDP oraz DDP. A zaczęło się niewinnie… od zaglądania do skrytek naszego MAN-a.
Szybko jednak okazało się, że to nie zwykłe „co gdzie leży”, tylko prawdziwa misja odnalezienia sprzętu, który w akcji musi być pod ręką w kilka sekund.
W części teoretycznej rozkładaliśmy nasz samochód ratowniczo-gaśniczy MAN TGM na czynniki pierwsze – kto, co i gdzie, oraz do czego służy. Starsza grupa dostała zadanie specjalne: przygotować zestawy do działań gaśniczych. Były dwa scenariusze – pożar domu oraz… klasyk gatunku, czyli palący się śmietnik. I tu już nie było miejsca na przypadek – liczyło się szybkie myślenie i dobra organizacja.
Druga część zajęć przeniosła nas w zupełnie inny wymiar. Bo strażak to nie tylko sprzęt, ale też zmysły. Było wąchanie, słuchanie i rozpoznawanie przez dotyk – czyli trening, który pokazał, że czasem oczy to za mało, a nos i uszy potrafią uratować sytuację.
Krótko mówiąc – dziś nie tylko poznawaliśmy sprzęt, ale też ćwiczyliśmy to, czego nie widać na pierwszy rzut oka.